Targi Balt Military Expo nie stanowią priorytetowego wydarzenia w kalendarzu imprez lotnictwa bezzałogowego. Dzieje się tak z uwagi na odbiorców do których jest skierowana oferta targowa, a są nimi podmioty związane z gospodarką morską. Na targach można zapoznać się z całą gamą produktów dla ludzi morza, od śrub okrętowych, poprzez urządzenia dla płetwonurków… do oferty kupna okrętu (nawodnego lub podwodnego). Targi nie porażają także wielkością, bo zajmują dwie hale gdańskiego Amber Expo.
Jednakże dla corocznego gościa tegoroczne targi jawiły się jako ciekawsze niż zeszłoroczne. Po skromniej ofercie poprzedniego roku, teraz widać jakby drugi oddech. Dotyczy to zarówno oferty wystawienniczej jak również wachlarza imprez towarzyszących. A było tego sporo. Od pokazów na terenach przytargowych do dynamicznych pokazów przy nadbrzeżu gdyńskiego portu. Od głębi wodnej przez jej powierzchnie, do powietrza.Targom towarzyszyła konferencja NATCON 2014.
Atmosfera targów sprzyja dokładniejszemu zapoznaniu się z ofertą. Wystawcy mają czas dla zwiedzających, zwiedzający mają czas zatrzymać się dłużej na stoiskach. Zaletą targów BME jest prawie kompletny brak zmory targowej – kolekcjonerów gadżetów. Pomijając ogałacanie stoisk z reklamówek, gatunek ten zabiera czas który normalnie zostałby poświęcony na rozmowę z potencjalnymi kontrahentami.
Czy BME są małe. Na pierwszy rzut oka tak. Ale przecież są tam obecni wszyscy najważniejsi w branży. To dowodzi, że powierzchnia jaką zajmują targi wcale nie musi być olbrzymia, żeby zrealizować cele.
Jest jeszcze jedna zaleta BME. Wystawcy i zwiedzający mają do dyspozycji cywilizowany parking. Nie trzeba modlić się o dobrą pogodę pozwalająca przejść suchą stopą przez połacie rozjeżdżonej ziemi jak na MSPO. Nie trzeba też walczyć o otrzymanie równowago na wysokich obcasach wbijających się w słusznego rozmiaru kamienie jakim parking jest wysypany, co czeka kobiety jeśliby miałyby przyjechać na targi organizowane w Warszawskim Centrum Expo.
Oczywiście nie jest tak, że zawsze wszystko działa. W tym roku zabrakło wydania mapki rozmieszczenia stoisk targowych, co nieco utrudniało poruszanie się w przypadku umówienia na konkretnym stoisku.
W sumie tak jak w tytule. Widać spokojny, stały rozwój. W odniesieniu natomiast do bezzałogowców widać po raz kolejny oczekiwanie firm na rozstrzygniecie spraw związanych z wojskowymi bezzałogowcami. W tym roku bezzałogowce były prezentowane tylko przez krajowe podmioty.
Zacznijmy od najmniejszych.
MSP
Firma MSP pokazała samolot NEO. Był on kilkukrotnie już prezentowany przy okazji różnego rodzaju targów i pokazów. Na naszych stronach jeszcze nie został bliżej przedstawiony i jest ku temu okazja.
Samolot głównie do zastosowań cywilnych, mogący zabierac na pokład (wymiennie) cały wachlarz sprzętu optycznego: od kamery dziennej, przez kamerę podczerwieni, aż do aparatu fotograficznego. Masa ładunku użytecznego to 1,5 kg. Zapewnia możliwość lotów po zaprogramowanej trasie, której przebieg dostosowuje się do środka obserwacji jaki jest akurat przenoszony. Rozpiętość skrzydeł 3,6 m. Tak więc jest to dość duża rozpiętośc jak na samolot tej klasy. Usprawiedliwieniem jest cywilne zastosowanie, w którym łatwośc manewrowania platformą podczas przygotowania do startu i po lądowaniu nie jest tak ważna jak w maszynach wojskowych. Masa startowa samolotu – 8 kg. Typowy deklarowany czas przebywania w powietrzu to 60 min. zakres wysokości pracy od 100 do 1000 m. Zasięg od 5 do 12 km. Na latanie w zasięgu wzroku to dużo. Na latanie poza zasięgiem wzroku to przyzwoity wynik, Mając na uwadze, że nawet na 3-4 km można się nieźle spocić przy problemach w czasie lotu, to zasięg NEO jest dość przyzwoity. Niestety nie zaprezentowano stacji sterowania.
ITWL
Kolejny raz pokazano ILX-27 (roziwjany w konsorcjum z Instytutem lotnictwa). Na stoisku śmigłowiec otoczony był uzbrojeniem jakie docelowo ma on zabierać na pokład. Widać to na zdjęciach. Śmigłowiec był już nie raz opisywany. W chwili obecnej ILX nadal nie wyszedł poza stadium prototypu. I w takiej właśnie roli projekt otrzymał Grand Prix im. „kontradmirała X Czernickiego”.
ILX pojawia się także na innych stoiskach jako baza do rozwiązań proponowanych przez podmioty zajmujące się innymi technologiami. Politechnika Gdańska sprawdzała możliwość przenoszenia czujnika anomalii magnetycznych MAD.
ITWL pokazał także swój najnowszy quadrocopter Atrax. I tutaj niestety instytucja zasłużyła na antynagrodę w rodzaju Złotej Maliny, gdyby takowa na targach był przyznawana. Atrax nie jest w żaden sposób konstrukcją znamienną. Wystawianie go pod szyldem instytucji której nazwa znamionuje dynamikę, innowację, technikę i doświadczenie zakrawa na delikatnie mówiąc pomyłkę. Czasy zachwytu na tym, że coś lata będąc sterowanym z ziemi dawno minęły. Można odnieść wrażenie, że w obszarze mniejszych bezzałogowców, w ITWL zawiał jakiś nowy wiatr – szkoda, że coś jakby wsteczny.
WB Electronics.
Tradycją na targach stał się widok bezzałogowca FlyEye (Flytronic). Jak widać na zdjęciach na użytek targów w Gdańsku pojawiła się starsza wersja.
Sama platforma uzupełniana była przez stację naziemną wraz z trenażerem. Jest to ciekawa właściwość produktu Flytronica. Przy pełnej zdolności do szkolenia stacja stanowi osobny element marketingowy dający potencjalnym użytkownikom możliwość zapoznania się z systemem niejako na żywo.
Augusta Westland
Po raz kolejny pojawiła się makieta śmigłowca SW-4 w wersji RUAS. Niestety postępy prac przy projekcie nie były ujawnianie podczas tegorocznych targów.
Flir.
Tradycyjnie obecny był producent kamer używanych także na pokładach BSP – Flir.
GT